Dlaczego nie nazywam siebie gejem - recenzja książki na blogu Po książkach do nieba
Dla ducha,  Książki

Homoseksualna (dez)orientacja,
czyli Dlaczego nie nazywam siebie gejem Daniela C. Mattsona

Dlaczego nie nazywam siebie gejem?  to świetna książka dla katolików w czasach zamętu, kiedy to pojawia się pokusa odrzucania nauczania Kościoła lub równie diabelska pokusa, aby osoby homoseksualne traktować jak wcielenie najgorszego zła. Jej autor Daniel Mattson przez lata angażował się aktywnie w związki homoseksualne. W pewnym momencie swoje życia nawrócił się i postanowił żyć w czystości oraz dzielić się z innymi świadectwem swojego życia.

To właśnie świadectwo jest najmocniejszą częścią jego książki. Mattson przygląda się swojemu życiu pod kątem rozwoju własnej seksualności i wskazuje kolejne doświadczenia, które sprawiły, że zwrócił się w stronę mężczyzn. Autor uważa bowiem, że homoseksualistą człowiek się nie rodzi, ale homoseksualistą człowiek się staje, a jeszcze ściślej nie homoseksualistą, lecz mężczyzną/kobietą o skłonnościach homoseksualnych. Jak do tego dochodzi? W przypadku Dana dużą rolę odegrały kompleksy, brak akceptacji ze strony chłopięcych rówieśników, seksualne eksperymenty oraz pornografia. Dan zwrócił się w stronę mężczyzn, bo sam chciał stać się mężczyzną, którym w swoich oczach nie był. „Każdy mężczyzna wobec którego kiedykolwiek odczuwałem pożądanie, posiada jakieś cechy lub znaki szczególne, które ja też chciałbym mieć.” – pisze.

Świadectwo Mattsona można oczywiście zanegować. Pokręcić ze współczuciem głową i uznać, że wszystko kwestia interpretacji. Dan patrzy na swoje życie przez pryzmat wiary. Z pokorą uznaje, że to nie my znamy prawdę o samych sobie, ale Bóg i tylko On. To że ktoś czuje pociąg do osoby tej samej płci, nie oznacza, że jest homoseksualistą. Jedyną i prawdziwą tożsamością człowieka jest ta dana przez Stwórcę. A uczucia? Anorektyczka również czuje, że jest gruba, choć wskaźnik wagi pokazuje, że jest na skraju zagłodzenia. Ja również czasem nie czuję obecności Boga, ale czy jest to dowód na to, że Boga nie ma? Nie. Tak samo jak uczucie, że Bóg jest nie stanowi dowodu na Jego istnienie.

Druga teoretyczna część książki jest słabsza i pozostawia niedosyt. Pokazuje jednak pewną bardzo ważną rzecz, a mianowicie to, że uznawanie lub nieuznawanie równorzędności homoseksualizmu wobec  heteroseksualizmu jest przede wszystkim problemem teologii. Szkoda, że w kościołach księża ograniczają się najczęściej do straszenia ideologią LGBT, zamiast wytłumaczyć ludziom, dlaczego to, że dwóch mężczyzn chce być ze sobą w związku, kochać się, wychowywać wspólnie dziecko jest niewłaściwe. Przecież te pragnienia wydają się dobre i zgodne z wolą Boga, który jest Miłością!

Takie powierzchowne traktowanie tematu szkodzi osobom, które realnie zmagają się ze skłonnościami homoseksualnymi, ale także katolikom na rozdrożu – empatycznych wobec osób LGBT, gorszących się słowami o tęczowych zarazach, i nierozumiejących, dlaczego Kościół tak mocno trzyma się heteroseksualnej definicji małżeństwa. Wiem, co mówię, bo sama przyjmowałam nauczanie Kościoła w sprawie homoseksualizmu na wiarę, niechętnie chyląc głowę przed autorytetem Magisterium Kościoła. Choć Mattson przybliża nam to nauczanie dość wyrywkowo, już ta próba pokazuje jak bardzo jest ono głębokie. Nie chodzi tylko o te kilka trudnych cytatów z Pisma Świętego, które jawnie uznają czyny homoseksualne za grzech, ale o całą teologię seksu, płci, natury, stworzenia, a ostatecznie  Stworzyciela. Mattson nie demonizuje osób doświadczających skłonności homoseksualnych. Uczciwie pisze o tym, że gdy był w związku z mężczyzną naprawdę nie chodziło mu o czysty seks, ale o miłość. Choć doświadczył od swojego partnera bezinteresownej miłości, która dawała mu szczęście, wolał wybrać Boga. I nigdy tego nie pożałował.

Daniel C. Mattson
Dlaczego nie nazywam siebie gejem?
Jak zrozumiałem moją seksualność i odnalazłem harmonię
przeł.Michał Nolywajka 
Wydawnictwo W Drodze 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.