Okładka książki "Habit zamiast szminki" Eweliny Tondys
Książki

Kobiety takie jak my
– „Habit zamiast szminki” Eweliny Tondys

Życiorysem Jolanty można by obdarzyć kilka osób. Miłość do gór zaciągnęła ją aż na Himalaje, a chęć pomocy ludziom do umieralni Matki Teresy, gdzie pracowała jako wolontariuszka. Zaangażowała się w tworzenie podstaw katolickich mediów w Polsce. Jako psycholog i terapeutka pomaga narkomanom wyjść z uzależnienia. Na pytanie – o co jej zdaniem warto dziś walczyć? Jolanta odpowiada krótko – o marzenia.

Domem Urszuli jest Aleppo. Miasto w którym od siedmiu lat toczy się wojna, a jednak wciąż tli się w nim życie. Dziewczęta z akademika, za który Urszula jest odpowiedzialna, kończą studia, wielkim zainteresowaniem cieszą się przyklasztorne warsztaty fryzjerskie, bo przecież podczas wojny kobiety też chciałyby czuć się piękne. To próby normalnego życia w nienormalnych warunkach. Nie jest łatwo żyć kiedy na głowę spadają bomby, a jednak to właśnie tam Urszula czuje się u siebie. I wraca, chociaż mogłaby zostać w bezpiecznej Polsce.

Michaela otrzymała pod opiekę dwa budynki z XVIII w stanie dewastacji oraz misję założenia pierwszego hospicjum na Litwie. Początkowy budżet? Trzy złote, które dostała od pani sprzedającej kwiaty przy cmentarzu. To było wszystko, co staruszka miała. Obecnie hospicjum zatrudnia 40 pracowników, są plany, żeby rozbudować je o oddział dziecięcy. Czy było łatwo? Oczywiście, że nie, zwłaszcza jak się ma choleryczny charakter. Ale zdecydowanie było warto.

Każda z rozmówczyń Eweliny Tondys jest inna. Różnią je temperamenty, pasje, doświadczenia życia. A jednak jest pomiędzy nimi pewien bardzo mocny wspólny mianownik. I nie chodzi tylko o to, że każda z nich w pewnym momencie swojego życia odkryła, że ma powołanie do życia zakonnego i za nim poszła. Te kobiety postawiły Boga na swoim miejscu i… wygrały. Są szczęśliwe. Spełnione. Chociaż nie zawsze jest im lekko. Przemawia przez nie jednak ogromna pasja życia i drugiego człowieka. Relacje, relacje, relacje – powtarza się w kolejnych rozmowach. Relacje z Bogiem, z innymi siostrami, z rodziną, uczniami w szkole, w której się pracuje, z przechodniem wpadającym do zakonu, żeby się wygadać, z prostytutką umierającą samotnie w hospicjum. Relacje są na pierwszym miejscu.

Drugie słowo-klucz, które pada w rozmowach to wolność. Te kobiety podejmowały decyzję o wstąpieniu do zakonu w całkowitej wolności. Niektóre już od dziecka wiedziały, że chciałby być w przyszłości zakonnicami, inne dojrzewały do tej decyzji przez wiele lat. Powołanie nie jest czymś z zewnątrz, ale nosi się w sobie, trzeba je tylko i aż odkryć. Życie konsekrowane nie jest ani lepsze ani gorsze – tylko inne. Wszystkie zachwycają się tajemnicą powołania.

Habit zamiast szminki to książka bardzo potrzeba. Pokazuje, że zakonnice nie są jakimiś istotami z innej planety, ani skrzyżowaniem Matki Boskiej z aniołami, parafrazując jedną z sióstr, tylko normalnymi kobietami. Dla wielu klasztor jest miejscem otoczonym aurą tajemnicy, czasem nawet złowrogiej. Średniowieczne mury, kraty w drzwiach, habity jak mundury. Normalnie aż strach się bać. Same zainteresowane z wielką szczerością opowiadają o swojej zwykłej-niezwykłej codzienności, o kryzysach, pragnieniach, swojej kobiecości, trudnościach i tych pięknych chwilach, gdy dostrzegają w twarzy drugiego człowieka twarz Boga.

Ewelina Tondys,
Habit zamiast szminki,
czyli zakonnice zabierają głos
,
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2017

2 komentarze

  • Agata

    Dziękuję. A książka naprawdę niezła, szczególnie dla osób, które mają wykrzywiony obraz powołania (ja nie chciałam, ale Bóg mi kazał) lub uważają, że w momencie wdziania habitu to już tylko kaplica, kaplica i jeszcze więcej kaplicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.