Biblia. Medytacja Słowa Bożego.
Dla ducha

Medytacja dla opornych

Metoda wymyślona przez Siostry Jezusa Miłosiernego z Myśliborza i księdza Macieja Piotrowskiego z RRN na potrzeby rekolekcji dla młodzieży. Z powodzeniem mogą z niej korzystać osoby, które nigdy wcześniej nie praktykowały medytacji Pisma świętego lub próbowały, ale się zniechęciły, bo lectio divina, czy metoda sulpicjańska okazały się za trudne. Tak że tego – gimby to znajo i potrafio, nie bądźcie gorsi niż gimby – czytajcie Słowo Boże!

O co chodzi?

Aby jak najlepiej przeżyć spotkanie z Bogiem w Jego Słowie. W tym przeżyciu pomoże nam zaś niezwykły dar, który człowiek otrzymał od swojego Stwórcy  –  wyobraźnia. Na początek warto wybierać fragmenty z Ewangelii, które są jak najbardziej obrazowe, takie na podstawie których można by łatwo nakręcić film.

  1. MODLITWA WPROWADZAJĄCA

Poproś Ducha Świętego o Światło, skupienie, otwarte uszy i serce. Zaproś na  to spotkanie również Matkę Bożą, tą która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Matka Boża jest mistrzynią rozważania wydarzeń z życia Jezusa, poproś Ją, aby towarzyszyła Ci w Twojej medytacji.

2. LEKTURA FRAGMENTU

3. PLASTYCZNE WYOBRAŻENIE SOBIE SCENY

Wyobraź sobie scenę z Biblii jakbyś oglądał film. Określ przestrzeń i czas, naszkicuj bohaterów i nadaj obiektom kolory. Uruchom wyobraźnię oraz zaangażuj zmysły. Oprócz obrazu dodaj dźwięki, zapachy i faktury. Rozważasz słowo o burzy na jeziorze? Usłysz huk spienionych fal i trzeszczenie łodzi, poczuj uderzenia wiatru, chluśnięcia zimnej wody, kołysanie łódki, szorstkość desek, z których ją zbudowano. Im bardziej zmysłowy i realistyczny będzie obraz, tym lepiej.

4. WEJŚCIE W OBRAZ

Bo dzięki temu odkryjesz, że bierzesz w danym wydarzeniu udział. Już nie tyle widzisz kołyszącą się łódź, ile czujesz, jakbyś był na jej pokładzie. Nie obserwujesz obdartego syna marnotrawnego wracającego do domu, lecz sam wleczesz się po drodze, głodny, upokorzony i osłabiony. Nie oglądasz Samarytanki czerpiącej wodę ze studni, ale sam trzymasz w dłoniach czerpak. To Ciebie zagaduje Jezus, to do Ciebie ojciec wyciąga ręce, to ty zaraz zginiesz w spienionych falach jeziora. Jakie emocje odczuwasz? Co czujesz w tej sytuacji?

5. ODNIESIENIE DO WŁASNEGO ŻYCIA

Medytacja ma być twoim spotkaniem z Bogiem. Skoro więc to TY jesteś na łódce z Jezusem, wraz z Tobą są wszystkie twoje pragnienia, lęki, doświadczenia z przeszłości i teraźniejszości, twoje zmartwienia i radości, twoje relacje z rodziną, przyjaciółmi i ludźmi, których nie lubisz. To jesteś ty – zmęczony po pracy czy uczelni, zakatarzony, zirytowany szczekaniem psa sąsiadów, podekscytowany zbliżającą się randką. Co Bóg chce Ci dzisiaj powiedzieć przez ten fragment? Jak odnosi się on do twojego życia? Do twojego tu i teraz?

6. POSTANOWIENIE DZIAŁANIA

Słowo domaga się odpowiedzi. I to nie byle jakiej, ale twojego działania. Pomyśl, co możesz zrobić, aby Słowo, które Bóg do ciebie skierował stało się ciałem, i podejmij jakieś konkretne postanowienie na dany dzień. To bardzo ważne – chodzi o konkret. Nie ogólnikowe „będę lepszą siostrą”, ale zadzwonię do mojej siostry, żeby zapytać co u niej słychać. Nie „będę się bardziej skupiać na modlitwie” ale – nie odłożę modlitwy na ostatnią chwilę przed snem, kiedy jestem już jedną nogą w łóżku i generalnie już nie kontaktuję ze światem. Konkretne postanowienia – nawet jeśli jest mało „ambitne” jest o tyle lepsze od ogólnikowego „będę święty”, że zdecydowanie łatwiej je dotrzymać oraz się z niego rozliczyć, omówić je później z Jezusem.

7. TRZY „MAGICZNE” SŁOWA

Czyli, tak jak uczyli nas rodzice, dziękuję, przepraszam i proszę – właśnie w tej kolejności. Dziękuję za spotkanie z Panem, za Słowo, które do mnie skierował. Przepraszam Go za to, że zamiast skupić się na Nim, planowałam w myślach, co zrobię na obiad. Proszę, żeby Jego Słowo we mnie żyło i wydało owoc. Proszę Maryję, aby pomogła mi zachować je w moim sercu.

Żeby jeszcze rozjaśnić sprawę, podaję przykład własnej niedawno rozważonej medytacji. Przeżyłam ją w głowie, a teraz spisuję, żebyście zobaczyli jak działa ona w praktyce. Kojarzycie Zacheusza?

 

Photo by Annie Spratt on Unsplash

 

Modlitwa wprowadzająca

Duchu Święty, proszę otwórz moje serce, oczy, uszy i umysł na Słowo Pana, na Jego Obecność. Daj mi łaskę skupienia oraz Światło, abym nie pozostała głucha na Twoje Słowo. Maryjo, Ty która obserwowałaś Ewangelię „na żywo”, zachowywałaś i rozważałaś wszystkie wydarzenia z życia Twojego Syna, dopomóż mi, aby to spotkanie z Pismem Świętym było owocne.

Medytacja (Łk 19, 1-10)

Na początek wyobrażam sobie ulicę w mieście o barwie piasku. Ściany domów są beżowe i szare, niebo błękitne, pozbawione chmur. Ulica jest szeroka, znajduje się na niej tłum ludzi. Wszystko pokrywa kurz. Ponad ich głowami wyrasta pojedyncze drzewo sykomory o ciemnym pniu i nieco poskręcanej sylwetce. Ma liście jedynie na samym czubku, tam gdzie nie dosięgnęły ich pyski wielbłądów i kóz. Czasem włażą na nie mieszkające po sąsiedzku dzieci i z jej gałęzi oglądają głowy przechodniów. Nagle dostrzegam w tłumie poruszenie. Na twarzach ludzi pojawia się grymas odrazy, niechętne spojrzenia kierują się w stronę niskiego, drobnego mężczyzny ubranego w dostatnie szaty. Ten człowieczek to Zacheusz, przełożony celników. Próbuje przedrzeć się przez tłum, ale ścisk jest za wielki. Staje na palcach, lecz i tak nic to nie daje, bo jest niższy . Rozgląda się nerwowo, a potem dostrzega sykomorę. Przeciska się w jej stronę i zaczyna się na nią wspinać. Niezbyt mu to wychodzi, nie wie, gdzie postawić stopę, żeby nie zsunąć się z pnia. Jego zmagania z drzewem wyglądają dość komicznie. Wreszcie udaje mu się wspiąć na konar.

Uruchamiam zmysły. Wyobrażam sobie słoneczny żar, który sprawia, że ubranie lepi mi się do ciała. Słyszę gwar rozmów, ogólny harmider. Pod palcami czuję szorstką korę drzewa. A więc jestem Zacheuszem. Niech i tak będzie. Ściskam drzewo z całej siły, bo boję się, że zlecę. Przytulam twarz do konaru i zamykam oczy, bo boję się że zlecę. Nie umiem łazić po drzewach. Mam lęk wysokości. Właściwie to nie wiem, jak to się stało, że udało mi się na nie wdrapać. To idiotyczne.  Gałąź ugina się pode mną, zaraz się zabiję. Trzymam się kurczowo drzewa i niemal żałuję, że na nie wlazłam. Jestem wkurzona, że musiałam na nie wejść, bo inaczej Jezus nie dostrzegłby mnie w tym tłumie, zniknęłabym wśród większych od siebie. Dlaczego Bóg nie sprawił, żebym była wysoka? Taka jak wszyscy inni? Dlaczego nie mógł mi wyznaczyć bardziej konwencjonalnej drogi wiary? Ale nie, ja muszę robić z siebie idiotkę, robić coś czego nie potrafię, wdrapywać się na drzewa, prowadzić spotkania z DA, zakładać blogi, aby zwrócił na mnie uwagę, żebym zasłużyła sobie na Jego spojrzenie.

Otwieram oczy i widzę pod drzewem Jezusa.

– Agato, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.

– Czy jeśli nie weszłabym na to nieszczęsne drzewo, zobaczyłbyś mnie wśród tych tłumów? – pytam z goryczą.

– Tak, zobaczyłbym cię. Ale to drzewo jest potrzebne, żebyś to ty Mnie zobaczyła.

No pięknie. Rozważam ten fragment Ewangelii nie wiem, który raz i dopiero teraz to do mnie dotarło. Dziękuję Ci Duchu Święty za to Światło. Dziękuję Ci Panie, że nie muszę sobie zasłużyć na Twoją miłość, że Ty zawsze mnie wypatrzysz pośród innych  ludzi. Dziękuję Ci że kiedy ja nie domagam, jestem zbyt niska, za słaba, zbyt przytłoczona przez harmider dnia codziennego, Ty zasadzasz dla mnie drzewo, abym mogła Cię z niego wypatrzeć. Skoro ta „sykomora”  — posługa animatora, czy pisanie bloga, przybliża mnie do Ciebie, będę się na nią wspinać nawet jeśli jest to dla mnie trudne, czy upokarzające. Postaram się dziś przygotować temat na najbliższe spotkanie i pomodlić się za wspólnotę.

Zakończenie

Dziękuję Ci Panie za to spotkanie z Tobą w Twoim Słowie. Przepraszam za wszystkie rozproszenia serca, za myśli nie na temat, zniecierpliwienie i zniechęcenia. Proszę Cię za wstawiennictwem Matki Bożej, aby to Słowo wydało we mnie obfity owoc. Amen.

 

 


 

W skrócie
  1. Pomódl się do Ducha Świętego o Światło i poproś Matkę Bożą o pomoc w medytacji.
  2. Przeczytaj fragment.
  3. Wyobraź sobie jak najdokładniej daną scenę – tak jakbyś oglądał film.
  4. Postaraj się wczuć w rolę jednego z uczestników opisywanego wydarzenia – postaci z którą Jezus rozmawia, osoby z tłumu, jednego z uczniów Jezusa itd.
  5. Odnieś się do swojego życia – niech to będzie Twoje spotkanie z Jezusem. Zadaj sobie pytania, które nasuwa tekst.
  6. Pomyśl do jaka będzie twoja odpowiedź na to Słowo – najlepiej, żeby to było postanowienie podjęcia konkretnego zadania na dany dzień.
  7. Podziękuj za medytację, przeproś za rozproszenia itp. oraz poproś, żeby Słowo wydało w twoim życiu owoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.