Zdjęcie przedstawiające szare morze spowite mgłą.
Dla ducha

Nieidealni


Nad brzegiem morza stoi Kobieta. Wpatruje się w mętną toń, w fale wypluwające na piach zgniłe wodorosty, galaretowate ciała martwych meduz, które przejmują ją ohydą. Niebo i morze mają ten sam jednolicie bury kolor, woda obmywająca jej stopy jest przejmująco zimna i zawiesista, zupełnie pozbawiona światła.

– Pamiętam, że kiedyś ono było piękne – myśli Kobieta, patrząc na morze.

Odwraca się. Jej mąż stoi na brzegu, tuląc ramiona do zapadłej piersi. Wiatr rozgarnia jego przerzedzone włosy, wywołuje dreszcz na chudym, żylastym ciele. Ich spojrzenia się spotykają. Dostrzega w jego oczach ten sam wstręt, który jest w jej spojrzeniu. „Pamiętam, że my też kiedyś byliśmy piękni”.

***

Adam i Ewa. Pan stworzył ich jako wzory, ideały człowieka. Nie grzeszyli, byli piękni, dobrzy, święci – stworzeni na obraz Boga. Byli takimi ludźmi, jakimi ludzie powinni być. Ewa miała męża idealnego. Adam miał idealną żoną. Oboje byli bez grzechu – nie znali egoizmu, pychy, lenistwa, chciwości. Nie robili sobie drobnych złośliwości, które doprowadzą drugą stronę do morderczych myśli. Żadnych „domyśl się”, „ty zawsze musisz”, „jesteś taki i taki”. Żadnego marudzenia, narzekania, kompleksów. Czysta szczęśliwa miłość. Raj. A potem nagle wszystko się zmieniło.

Wygnanie z Edenu nie kończy historii Adama i Ewy. Zerwanie owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła, nie było ich jedynym grzechem, tylko pierwszym. Zasiało w nich skłonność do zła – skłonność, której jak my wszyscy ulegali.

Nagle okazało się, że mają wady. Ewa przestała być żoną doskonałą, a Adam doskonałym mężem. Musiało to być dla nich bolesne odkrycie. Miłość, która dotąd ich łączyła, została zachwiana. Ideał łatwo jest kochać, ale co wtedy, gdy obiekt miłości nie jest już ani piękny, ani dobry? Gdy musisz wybaczyć żonie, że z jej winy, Bóg odebrał ci młodość? Gdy musisz wybaczyć mężowi, że z jego winy utraciłaś swoje Piękno? Wcześniej świat wzbudzał w was zachwyt, a teraz – wszystko wydaje wam się brzydkie, zatęchłe. Kiedyś obdarzaliście się czystą, bezinteresowną miłością, bez większego wysiłku, a teraz nie możesz już nawet na nią/niego patrzeć bez obrzydzenia. Wiesz, że przedtem byłaś dobra, tak po prostu, a dziś jest w tobie mnóstwo jadu i złości, nawet nie zauważyłaś momentu, kiedy się w tobie pojawiły. Pamiętasz, że dawniej byłeś silny, szlachetny, a teraz drżysz przed lada wyzwaniem. Jak wybaczyć sobie tę zbrodnię – zbrodnię uczynienia siebie nawzajem grzesznym?

Adam i Ewa musieli nauczyć się kochać na nowo. Musieli nauczyć się sobie wybaczać. Kochać się MIMO swoich grzechów. Mimo że, ta druga osoba jest złośliwa, egoistyczna, pyszna, i mimo tego, że ja też jestem egoistyczny, złośliwy, pyszny. To zupełnie nowa miłość – miłość na przekór. Miłość, która jest ofiarna. Cierpliwa. Łaskawa. Nie szukająca swego…

Może właśnie dlatego Bóg pozwolił pierwszym rodzicom zerwać zakazany owoc? Dlatego pozwolił na istnienie na świecie zła? Może z tego powodu ofiara Chrystusa zmazała winę, lecz nie zniszczyła w nas skłonności do grzechu? Abyśmy nie kochali ideałów, ale właśnie grzeszników. Abyśmy my – słabi, pyszni, egoistyczni, dokonali czegoś heroicznego – nauczyli się miłości, podobnej do Jego miłości. Bo Bóg kocha nas mimo naszych słabości, zdrad, upadków. Jego miłość jest miłością na przekór. „Miłujcie się tak, jak Ja was umiłowałem” – mówi Pan. W ten sposób staniemy się jeszcze bardziej do Niego podobni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.