Okładka książki Bakhita Veroniki Olmi. Zdjęcie Agata Bobryk
Książki

Ogromna mała dziewczynka
– „Bakhita” Veroniki Olmi

Jest taki jeden rysunek Picassa, a dokładnie czarno-biała rycina o tytule Minotauromachia. Rzecz dzieje się w hiszpańskim miasteczku. Z morza wychodzi na brzeg straszliwy stwór, minotaur – ogromny byczy łeb, potężny kark, ramię wyciągnięte do ciosu. Na jego widok mężczyzna ucieka w popłochu do domu, koń kobiety-torreadora łamie nogi i rży z przerażenia. Ale wzrok widza kieruje się na dziewczynkę, która stoi naprzeciwko minotaura. W wyciągniętej dłoni trzyma kwiat, który lśni jak światło. Mała dziewczynka chce zatrzymać potwora kwiatem. Czyż to nie szaleństwo?

Taką dziewczynką jest również Bakhita, główna bohaterka powieści Veroniki Olmi. Postać prawdziwa, święta Giuseppina Bakhita to patronka Sudanu, kanonizowana przez Jana Pawła II w 2000 r. Jako siedmiolatka Bakhita została porwana przez łowców niewolników. W wyniku różnorakich zwrotów akcji w 1883 r. trafiła aż do Włoch, gdzie poznała Boga „ukrzyżowanego niewolnika”, nawróciła się na katolicyzm i wstąpiła do zakonu sióstr kanosjanek. Tam spędziła kolejne 50 lat swojego życia, troszcząc się zwłaszcza o ubogie dzieci oraz rozdając ludziom małe gesty życzliwości.

Podczas lektury szybko nasunęło mi się skojarzenie z Koleją podziemną Colsona Whiteheada. Też o  niewolnictwie, też z kobietą w roli głównej bohaterki, ale jednak inaczej. Kolej poraża, miażdży z całym swoim beznamiętnym okrucieństwem, rozpaczą, przerażeniem i złem, które wydaje się wszechwładne. W  Bakhicie zło również rządzi ludzkimi sercami, przemoc jest chlebem powszednim małej dziewczynki, która na skutek traumy zapomniała swojego imienia. Bakhita jest poniżana, bita, głodzona, wykorzystywana. Odebrano jej dom, rodzinę, wolność, ojczystą mowę, a nawet własne imię. A jednak ta mała dziewczynka nie ulega złu, udaje jej się ocalić i  życie i duszę. Nie przestaje kochać – i to jest zdumiewające. Kiedy niemowlę płacze Bakhita wie, że trzeba je utulić. Gdy przyjaciółka jest przerażona, złapie ją za rękę i będzie trzymać – jej dłoń w swojej dłoni, imię w pamięci, wspomnienie w sercu. Będzie mieć odwagę żeby kochać, mimo tego że ta miłość przyniesie cierpienie – ból rozstania i patrzenia na krzywdę bliskiego. To „ogromna mała dziewczynka”, jak w pewnym momencie nazywa ją narrator, która wie, że bez tej miłości świat doszczętnie pogrążyłby się w przemocy i mroku. Tylko ona trzyma go w posadach.

Powieści Olmi nie da się czytać bez emocji, mimo że autorka wystrzega się i patosu i przesadnej dramaturgii. To także rzadki przykład współczesnej powieści, w której język jest…wstydliwy. „Zapadła noc. Była sama z  porywaczami. Jak opowiedzieć o tym, co nigdy nie powinno się zdarzyć?” To niemożliwe. W spotkaniu z niewyrażalnym pisarka powodowana empatią i szacunkiem wobec swojej bohaterki pokornie wycofuje się w  milczenie. I bardzo dobrze. Obrazy przemocy w literaturze czy kinie są dwuznaczne – przerażają, wzbudzają obrzydzenie, a równocześnie w perwersyjny sposób przyciągają, nawet tych, którzy są jej przeciwnikami. Gdy Bakhita trafia do Włoch, Europejczycy każą jej wciąż na nowo opowiadać o niewoli, torturach, poniżeniu. Jej opowieści mają dla nich posmak egzotyki. Bakhita jest zadziwiona.

„Dlaczego z takim zapałem czytają jej historię? Czy nie widzą, co się dzieje tutaj, w ich własnym kraju? […] Nie wiedzą, ile jest w instytucie dzieci, które nie znają swoich rodziców? Dlaczego nie proszą sierot, by opowiedziały im swoje cudowne historie? Nie dostrzegają małych dziewczynek, które przychodzą bez bielizny, nieme, zbrukane,
skrzywdzone, pełne wstydu i hańby”.

Czasem powieść Olmi wręcz boli, obnaża jak łatwo jest zacząć traktować drugiego człowieka przedmiotowo, dostrzegać w Innym obcego, czy wykorzystywać cudze nieszczęście do własnych celów, nie pozostawia jednak w  rozpaczy. Dzięki łasce Boga mała dziewczynka zatrzymała minotaura. Zapomniała brzmienia swojego imienia, lecz nie zapomniała kim jest.

 

Véronicque Olmi, Bakhita

Wydawnictwo Literackie 2018 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.