Krakauer Pod sztandarem nieba
Książki

Religia własnej roboty
Jon Krakauer „Pod sztandarem nieba”

Bóg powiedział Danowi, że ma zabić szwagierkę i jej piętnastomiesięczną córkę. „Rankiem 24 lipca, w Dzień Pioniera, Dan pomodlił się zaraz po przebudzeni i uznał, że Bóg życzy sobie, aby upiłował lufę i kolbę swojej strzelby pump action o kalibrze wagowymiarowym 12, którą przechowywał w domu matki” – relacjonuje amerykański reportażysta Jon Krakauner w książce Pod sztandarem nieba. Dan wierzy w prymat prawa bożego nad prawem ludzkim, więc do sprawy podchodzi bardzo serio. Otrzymane objawienie wypełni bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Dlaczego miałby je mieć? 

Historia morderstwa Brendy i Eriki, które zginęły z ręki mormońskiego fundamentalisty jest dla Krakauera punktem wyjścia opowieści o przemocy w religii. Autor odsłania kulisy zbrodni, śledzi przemianę Dana i jego braci z pobożnych mormonów w pozbawionych empatii fanatyków, a w końcu przygląda się również samemu mormonizmowi, poszukując w nim czynników sprzyjających radykalizacji. To dobry reportaż, solidny, choć niestety niepozbawiony wad. Autor dąży do oceny – i w tym samym nie ma nic złego, ale niestety zdarza mu się popełniać gafy, świadczące o ignorancji. Osobiście serduszko zabolało mnie, gdy Krakauer w jednym szeregu narcystycznych guru stawiał i założyciela mormonizmu Josepha Smitha i Pana Jezusa albo, gdy pisał, że „według przykazań chrześcijańskiej czystości nawet małżonkom nie wolno uprawiać seksu, jeśli kobieta nie jest akurat w trakcie owulacji” co – przynajmniej w przypadku katolicyzmu – jest kompletną bzdurą. Takie wpadki sprawiają, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad wiarygodnością jednoznacznie czarnego obrazu mormonizmu, który reporter maluje. Być może niesłusznie, ale… wątpliwość została zasiana. To, że Krakauer „nie siedzi”, że się tak brzydko wyrażę, w chrześcijaństwie (w posłowiu reporter czyni swoje własne wyznanie wiary, z którego wynika, że jest agnostykiem) sprawia, że umyka mu także pewien arcyważny problem teologiczny, który nieświadomie porusza. A brzmi on tak – czy Dan Lafferty mógł mieć rację?

Bóg powiedział Danowi, że ma zabić szwagierkę i jej córkę. Moja pierwsza myśl – Dan się pomylił. To nie była wola Boga tylko jego własna wola. Jako czytelnicy dostrzegamy to, śledząc relację o wydarzeniach poprzedzających morderstwo. Dan zabił, bo uważał się za wybrańca. Stał się prawą ręką zemsty, ale nie Boga jak twierdził, lecz swojego brata Rona przepełnionego nienawiścią do kobiety, która sprawiła, że jego żona od niego odeszła. To bardzo intuicyjny wniosek, ale myślę, że słuszny. Bóg przecież nie kazałby swojemu słudze, żeby kogoś zabił. A już na pewno nie członka rodziny ani tym bardziej niewinnego dziecku. Bóg tak robi. Prawda?

A co z Abrahamem?

Oj, niepokojący jest ten fragment. Jeden z mroczniejszych w całym Piśmie Świętym. Bóg rozkazuje Abrahamowi, żeby zabił własnego syna. Dlaczego? Nie wiadomo, bo tak chciał. Na Jego część. Czy słowo Boga skierowane do Abrahama było naprawdę aż tak różne od tego, które usłyszał Dan Lafferty?

Kiedyś w ramach pracy dla „Przewodnika Katolickiego” miałam okazję przeprowadzić wywiad z wrocławskim biblistą ks. prof. Mariuszem Rosikiem. Rozmawialiśmy o złu, które dokonuje Bóg w Starym Testamencie. W tej rozmowie poruszyliśmy sprawę Abrahama i Izaaka. Ks. Rosik stwierdził wówczas bardzo stanowczo – od Boga pochodzi tylko dobro, w tym przypadku ocalający baranek. Nakaz zabicia syna nie pochodzi od Boga. To nie była wola Boga, ale pokusa powrotu do pogańskich praktyk, której uległ Abraham. Zaskakująca interpretacja, prawda? Różna od tej, którą słyszymy w czasie kazań. I wcale nie jest wzięta z kosmosu — zachęcam do przeczytania całej rozmowy, która rozjaśni, na czym ks. Rosik opiera swoją interpretację.

Krakauer wyciąga na światło dzienne także inne zbrodnie mormońskich fundamentalistów przede wszystkim te związane z praktykowaniem poligamii. Pokazuje jak łatwo jest usprawiedliwić swoje grzechy i słabości wolą Bożą, samemu postawić się w roli prawodawcy – proroka, który zna wolę Pana i któremu wszyscy muszą się podporządkować. Prowadzi to do aktów przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej, popełnianych w imię boga. Wbrew jednak temu, co twierdzą wyznawcy nie jest to Bóg, Stwórca świata, ale bóstwo, któremu na imię ja.

Jon Krakauer
Pod sztandarem nieba. Wiara, która zabija
Wydawnictwo Czarne 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.