Okładka książki Bóg jest czerwony Liao Yiwu
Książki

On tu jest
– „Bóg jest czerwony” Liao Yiwu

Kraków, ŚDM 2016. Stoimy uwiezieni przed wejściem na sektory. Jest gorąco i tłoczno, a porządkowi z jakiegoś powodu nie chcą nas wpuścić na Błonia. Ludzie mdleją, zaczynają przeklinać, gorączkować się. W pewnym momencie odwracam głowę i widzę pielgrzymów z Chin, około 50 osobową grupę. Oni się nie awanturują, nie narzekają. Stoją cicho. Tylko po ich twarzach spływają łzy.

W Chińskiej Republice Ludowej mieszka około 70 mln praktykujących chrześcijan. Zaskakujące, prawda? To właśnie oni są bohaterami reportażu Liao Yiwu, laureata m.in. nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, autora w swojej ojczyźnie zakazanego. W książce Bóg jest czerwony. Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach, Yiwu pozwala dojść do głosu, tym którym komunistyczna władza nakazała milczeć. Jego rozmówcy  – m.in. katolicka zakonnica, lekarz-misjonarz, młoda kaznodziejka, anglikański kapłan – opowiadają mu swoje historie życia, pełne dramatycznych wypadków, trudnych decyzji, a także cudów.

Długo zastanawiałam się, co o tej książce napisać. Na początku byłam nią trochę rozczarowana. Temat wydawał mi się fascynujący, lecz w samym tekście czegoś mi brakowało. Było to świadectwo. Owszem, z Bóg jest czerwony dowiadywałam się o historii chrześcijaństwa w Państwie Środka, a także o represjach, które dotknęły jego mieszkańców po przejęciu władzy przez Mao, jednak niewiele wiedziałam z niej o relacji prześladowanych z Bogiem i Jego działaniu wobec nich, a to jest właśnie to, czego szukam w opowieściach, czy to prawdziwych, czy fikcyjnych. Dopiero później nauczyłam się wyłuskiwać z ich opowieści drogocenne ziarna, detale pozwalające na stworzenie więzi z bohaterami. Rozdział „Potajemna wizyta” to historia jakby wyjęta z Dziejów Apostolskich. Niezłomna postawa chińskich chrześcijan prowokuje do zadania sobie pytania: a czy ja potrafiłabym wytrwać w wierze? Gdyby grożono mi, że niczym Yuan Xiangchen spędzę pół roku w pozbawionej okien miniaturowej celi? Jeśli wiedziałabym, że za to, że nie wyrzeknę się imienia Chrystusa, ucierpi moja rodzina? Kiedy funkcjonariusze zaciągaliby mnie na kolejny, setny wiec potępienia, podczas którego moi sąsiedzi wyzywaliby mnie, opluwali, bili? Czy wytrwałabym przy Bogu?

Determinacja Yiwu, żeby dotrzeć do zagubionych wiosek, odkryć prawdę o chińskich męczennikach jest zdumiewająca. Nie bez powodu autor otrzymał kilka ważnych nagród dla pisarzy reportaży – jego relacje są nie tylko precyzyjne, ale także pisane językiem poezji. Jako reporter Liao Yiwu wykazywał wielką otwartość na spotykanych ludzi oraz szacunek wobec ich postaw. Yiwu nie ocenia, nie krytykuje, nie wdaje się w dyskusje tylko słucha. I to w zupełności wystarcza.

Historia chińskiego chrześcijaństwa jest burzliwa i pełna cierpienia, ale także naznaczona działaniem Ducha Świętego.  „Bóg tu jest” – śpiewają mieszkańcy wioski. Mimo prześladowań, działania ateistycznej propagandy, donosów, tortur, wieców potępienia i egzekucji. Imię Jezusa Chrystusa przetrwało na ustach ludzi, którzy nie mogli wymówić  głośno, lecz którym „radość sprawiało choćby same poruszanie wargami”.

Liao Yiwu
Bóg jest czerwony.
Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo
przetrwało i rozkwitło w komunistycznych
Wydawnictwo Czarne, 2014

2 komentarze

  • Magda D

    Jako mama nie mam czasu przeczytać tyle książek ile bym chciala… Dzięki, Aga, że bede mogla poczytać Twojego bloga! I w choć tak skróconej wersji dowiedzieć sie czegos o świecie i o Bogu. <3
    Wspomnę o męczennikach gdy bedzie mi wstyd przeżegnac sie na ulicy, przy innych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.