Książki

Weekend z Bogiem all inclusive
– Chata Williama P. Younga

Zastanawiam się nad fenomenem Chaty. Co sprawia, że książka sprzedała się w tylu milionach egzemplarzy i dostała hollywoodzką ekranizację? Opinie o niej są skrajnie różne od przypinaniu jej tabliczki „lektura obowiązkowa” po oskarżanie o herezje. Bez wątpienia narobiła sporego szumu w światku literatury chrześcijańskiej, więc choćby z tego powodu warto się nad nią pochylić.

O czym jest Chata? O mężczyźnie, który spotyka się twarzą w twarz z Bogiem. To nie jest łatwe spotkanie, gdyż Mack ma bardzo poważne zarzuty do Pana Boga. Jego córka zaginęła w czasie wakacyjnego wyjazdu, prawdopodobnie porwana przez seryjnego mordercę. Mężczyzna przepełniony jest poczuciem winy i gniewem. Nie potrafi wybaczyć sobie, że nie dopilnował małej Missy, ani Bogu, że ten dopuścił do tego dramatu.

Chata to książka bardzo specyficzna. Jest wzruszająca. Czasami wręcz łzawa, co niektórym może odpowiadać innym nie. Intrygująca, jeśli chodzi o pomysł – amerykański, współczesny Hiob z klasy średniej będzie pytał Boga, dlaczego małe dziewczynki cierpią. Young wykazał sporo odwagi, decydując się uczynienie swoimi bohaterami Osoby Trójcy Przenajświętszej. Aby przedstawić problem Trójjedynego Boga, użył do tego obrazu rodziny – Jezus to Jezus, wiadomo, hebrajski mężczyzna lat 33. Duch Święty jest ukazany jako młoda kobieta, zgodnie z tłumaczeniem słowa Ruah – Tchnienie, określające w Piśmie Świętych Ducha Świętego, a które w języku hebrajskim jest rodzaju żeńskiego, natomiast Bóg Ojciec to czarnoskóra mamuśka piekąca babeczki. Odważnie? Odważnie. Moim zdaniem pomysł całkiem niezły, z którego Young zresztą ładnie się wytłumaczył ustami jednej z postaci. Podoba mi się to łamanie naszych stereotypowych wyobrażeń Boga, uświadamianie, że Bóg nie jest jedynie Bogiem białych Europejczyków, ale wszystkich ludzi na świecie.

Mamy więc ciekawy mocny temat oraz odważnego pisarza. Co z tego wynikło? Opowieść, która mimo, że z definicji powinna zawierać głębię, jest tak naprawdę dość prosta. Bo ten Bóg wydaje się taki skrojony na ludzką miarę. Obdarty z swojej Tajemnicy, z sacrum, z tych wszystkich przymiotów zaczynających się od nie – nieskończony, nieogarniony, niepojęty. Young chce nas poruszyć, tylko że w pewnym momencie huśtawka emocjonalna, na którą zaprasza nas autor, zaczyna bujać zbyt mocno. Jeśli bohaterowie nie chichoczą, to płaczą, na jednej stronie gniew sąsiaduje z euforią, smutkiem, radością i wstydem. Świat Chaty jest „pocztówkowo” piękny – z podkręconymi kolorami, odpowiednio wykadrowany i przez to dość naiwny. Nawet dramat Macka w pewnym momencie zaczyna się robić jakiś taki płaski.

Myślę, że za popularnością Chaty stoją dwie rzeczy. Po pierwsze, to że można napisać książkę, w której jest postać Boga, a która jest wyrwana zupełnie z biblijnego kontekstu. Chciał(a)bym umówić się z Bogiem na piwo. Kto choć tak raz pomyślał, łapka w górę. Piwo może być wymienne z herbatą, kawą lub weekendem w domku nad jeziorem, tak jak to było w przypadku bohatera Chaty.

Wizja, którą roztacza Young to spełnienie pragnienia posiadania osobistej relacji z Bogiem. Bóg u Younga jest bardzo bliski, nie ukrywa się w żaden sposób, nie korzysta z ludzkich pośredników. Można go nawet fizycznie przytulić. Mówi prostym przystępnym językiem, bombarduje miłością i zdarza mu się wpadać w populistyczny ton, gdy rzecze, że polityka, ekonomia i religia to największe plagi ludzkości. Łatwo jest go pokochać.

Druga rzecz to kontrowersje. Myślę, że Young nie zdobyłby tylu czytelników, gdyby nie uczynił Boga Ojca Murzynką. „– Bóg Ojciec Murzynką?! No co ty, to pewnie jakieś herezje! – No właśnie nie, to całkowicie chrześcijańska książka. Przeczytaj i się przekonaj”. I nowy czytelnik złowiony na haczyk. Bo taki dziwny, nietypowy pomysł, a jednak niby książka pobożna. Trzeba sprawdzić. Bóg Ojciec przedstawiony jako czarnoskóra kobieta obiecuje niebanalną, odważną książkę o głębokiej treści. Sama się na to złapałam, więc wiem o czy mówię. A czy Chata spełniła te oczekiwania? Gdy pierwszy raz czytałam ją jako licealistka byłam zachwycona. Przy ponownej lekturze, już jako osoba dorosła, czułam lekką irytację oraz znudzenie. Bo Chata jest książką ładną, nawet bardzo ładną i całkiem sympatyczną. Ale jednak daleko jest do określenia ją książką piękną.

 

William P. Young
Chata
przeł. Anna Reszka
Wydawnictwo Nowa Proza, 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.